§ AI w firmie

Bańka AI: co ma zrobić mała firma, jeśli pęknie

Mała czerwono-pomarańczowa sylwetka siedzi po turecku odwrócona plecami, a nad nią dryfuje osiem dużych baniek w kobalcie i pudrowym różu na czarnym tle.

Przyszło mi to rano, w medytacji. Zamiast liczyć oddechy, zacząłem liczyć kapitalizacje. Nvidia. Microsoft. Alphabet. Amazon. Meta. Oracle. OpenAI. Anthropic. Doliczyłem do ośmiu i przestałem.

Osiem firm, biliony dolarów, a cały świat postawiony na jedną kartę: że ten zakład wyjdzie. Jeśli nie wyjdzie, czeka nas kryzys, jakiego świat jeszcze nie widział. A co to znaczy dla firmy, która ma dwanaście osób, umowy do podpisania i poniedziałek do przeżycia?

W skrócie
  • W Polsce AI używa 8,4% firm, wśród małych 5,8%. Realne ryzyko polskiej firmy: nie zacząć, bo ktoś powiedział „bańka”.
  • Pęknięcie bańki wycen nie odbiera Ci umowy sprawdzonej z przepisami z Dziennika Ustaw.
  • Plan na pęknięcie: jeden konkretny ból, własne prompty i wzory u siebie, narzędzia z wartością poza cudzym modelem.

Osiem firm, jedna karta

Jaka część tego, co świat ma, siedzi w tych ośmiu? Dokładnie nie wiem, ale rząd wielkości da się policzyć. Na koniec września 2026 ósemka była warta razem ok. 20,5 bln USD. Wszystkie giełdy świata były w lipcu warte 166 bln USD. Osiem firm to z grubsza 12% tej kwoty.

Na tę samą kartę postawiono cenę Twojej chmury, fundusz z Twoją emeryturą i humor klienta z Niemiec.

Może dlatego kładziemy w AI tyle nadziei. Innej globalnej deski ratunku nie widać. Boimy się, że AI nas zniszczy i zawładnie światem. A co, jeżeli to aktualnie nasz jedyny ratunek przed globalnym chaosem i kryzysem?

Do tego wojny, ceny, bezrobocie, klimat. Jest ciekawie.

Co z tym zrobić? Nic. Robić swoje

Wróciłem do oddechów. Odpowiedź na pytanie „co z tym zrobić” brzmi: nic. Usiąść na czterech literach i robić swoje.

W Polsce co najmniej jednej technologii AI używa 8,4% firm zatrudniających 10 i więcej osób. Średnia unijna to ok. 20%, Dania 42%. W firmach 10–49 osób to 5,8%. Nagłówki o bańce czyta kraj, który do bańki nawet nie podszedł. Dla polskiej firmy ryzyko „przeinwestowałem w AI” jest teoretyczne. Realne ryzyko brzmi: „nie zacząłem, bo ktoś powiedział bańka”.

Bańka wycen i użyteczność narzędzia to dwie różne rzeczy, choć nagłówki je mieszają. Pierwsza odpowiada na pytanie, kto zarobi na akcjach. Druga na pytanie, czy umowa podwykonawcza sprawdzona z przepisami z Dziennika Ustaw jest lepsza niż niesprawdzona. Pęknięcie pierwszej nie zmienia odpowiedzi na drugie. Nikt przez pęknięcie bańki nie straci tego, czego się nauczył.

Przykład. Michał prowadzi firmę instalacyjną na dwanaście osób. Co miesiąc podpisuje dwie, trzy umowy podwykonawcze i jedną z generalnym wykonawcą. Kiedyś czytał je sam wieczorem albo wcale. Dziś wrzuca umowę do analizy w Umowy.AI i dostaje listę zapisów o karach i terminach, każdy z cytatem z dokumentu i przepisem z bazy prawnej. Wie, o co dopytać przed podpisem. Wziął jeden ból i robi go dobrze. Jeśli jutro pęknie bańka, Michał dalej będzie miał te umowy do podpisania i dalej będzie wiedział, o co w nich pytać.

Jak robić swoje, żeby pęknięcie Cię nie zabolało

Prezes Banku Anglii powiedział na początku października: „obecnie każdy jest wyceniany tak, jakby miał wygrać. Google nie był pierwszym liderem wyszukiwania. Był nim Netscape. Dziś nikt nie pamięta Netscape”. Wniosek dla firmy: dzisiejszy lider nie musi być liderem jutro, więc nie wiąż całej pracy z jednym dostawcą.

„Robić swoje” nie znaczy więc „nic nie zabezpieczać”. Wystarczą trzy rzeczy.

  • Jeden ból, nie „wdrożenie AI”. Wybierz proces, który boli co tydzień, zmierz, ile zajmuje dziś, rób go z AI przez miesiąc i porównaj z tym, co zmierzyłeś.
  • Własne prompty i wzory u siebie. Jeśli prompt, wzór umowy albo lista pytań do kontrahenta leży wyłącznie w historii czatu u dostawcy, to nie jest Twoje. Kopia w pliku na dysku firmy kosztuje pięć minut.
  • Narzędzia z wartością poza modelem. Nakładka na cudze API, czyli program, który tylko przekazuje Twoje pytania do cudzego modelu, znika razem z tym modelem. Zostaje to, co ma własną bazę, własne rejestry i własny proces. Umowy.AI stoi na własnej bazie polskiego prawa z Dziennika Ustaw, rejestrach firm i dziesiątkach wyspecjalizowanych agentów, a nie na jednym modelu jednego dostawcy.

Tyle z jednej medytacji. Bańka to sprawa inwestorów. Moja sprawa to umowy na biurku i poniedziałek.

Ten artykuł ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady prawnej. W sprawach indywidualnych skonsultuj się z prawnikiem.

← Wróć do listy wpisów